Przyleciał…

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Przyleciał sobie z wojaży zagranicznych Common Koel kukułka pieprzony… Zimno mu w Australii było to do Papui albo innej Indonezji poleciał na zimę… Wszystko by było fajnie, niech wraca jak sobie chce, tylko na litość boską panie kukułka czemuż to pan dzioba drzesz w środku nocy niemiłosiernie!!!! Ja rozumiem, wiosna, “ciurlać się chce”, partnereczki się nawołuje, coby mordercę kolejnego kukułkę spłodzić, pal cię licho, rozumiem – natura, nie ganię – takie twoje wychowanie, wiosna, czas na potomstwo, tylko proszę uprzejmie zamknij tego cholernego dzioba bo spać nie mogę!!!
O co tyle krzyku?
Film poniższy wam opowie. Zapożyczony z Jutiuba, obraz nienajlepszy, ale o głos tu chodzi. Cholera owa zaczyna jęczenie z pierwszym blaskiem słońca i tak przez dzień cały generalnie nie ustaje. Najpierw powoli jęczy, niespiesznie, później coraz bardziej zażarcie aż do apogeum jak lokomotywa z wiersza Tuwima, i drze dzioba aż się zapowietrzy. I za chwilę od nowa Apiać, kurna chata… I tak jęczy dopóki partnereczki nie znajdzie, a szukać i przez miesiąc potrafi… Dupę by ruszył jak baby znaleźć nie może – innych sąsiadów by czasem pomęczył, to nie – jedno cholerne drzewo przy sypialni mojej sobie upatrzył! Czasami to i w nocy jak mu się coś przyśni to i zahuczeć potrafi, choć to nie sowa.  Odstrzelić nie wolno boć to pod ochroną bydle, a i tak jakoś nie wypada. Pozostaje wcisnać głowe pod poduszkę i barany liczyć… I w dodatku te jego czerwone gały…

Pozdrawiam
Karol Nowak

Przyleciał…

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Tagged on:         

3 thoughts on “Przyleciał…

  • 15 listopada 2011 at 09:49
    Permalink

    Po tylu latach pożycia małżeńskiego 🙂 cały czas Ty mnie zaskakujesz…….
    Coś mi się wydaje, że z powołaniem się minąłeś 🙂

    p.s. dla Twoich czytelników:
    Karol codziennie raduje się jak sroki skaczą po naszym patio i zaraz zacznie je dokarmiac i imiona im nadawać…….mądre i może są, ale kuptają wszędzie 🙁

    Reply
  • 5 listopada 2011 at 10:00
    Permalink

    śmiałam się czytając twoją frustrację.
    Wiesz, ja na ptaki też narzekam. Pewnego dnia, kiedy marudziłam, kolega pokiwał głową ze zdumienia i powiedział:
    – jak można nie libić ptaków? Ty jakaś bezduszna, mało wrażliwa jesteś.
    Podniosłam brwi, bo takiej szczerości się nie spodziewałam. Na usprawiedliwienie miałam dokładnie to o czym Ty piszesz. Budzą mnie w środku nocy, spać nie dają.
    Mówiłam o Sójkach. Macie je w Australii? Głośne, wydzierają się godzinami, irytują. Nawet w ciągu dnia męczą, drażnią niesutannym skrzekotem, którego nikt chyba nie nazwałby śpiewem.
    Fajnie mi się teraz czyta o wiośnie, kiedy u nas już zimnica. Dzisiaj od rana do wieczora świeciło słońce, ale na spacerze musiałam na ręce wsunąć rękawiczki, nos miałam czerwony, kiedy wróciłam. Ptaki już nie budzą, a ja liczę dni do wyjazdu w upały. Tamte patki śpiewają, i to jak rozkosznie, żebyś wiedział. Z szumem fal to najpiękniejsza muzyka natury.
    Pozdrawiam serdecznie
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/

    Reply
  • 4 listopada 2011 at 20:58
    Permalink

    Nie pij Nowak ..nie pij …nie będziesz widział czerwonych gał …;-))))))

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *