Annihilation of innocent nation… Jak wyginęły Tygrysy Tasmańskie

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Białe Człowieki mają niejako wrodzoną skłonność do mordowania wszystkiego co ich otacza z bezmyślnością godną lepszej sprawy. Australia, Nowa Zelandia, Tasmania oderwały się od Gondwany jakiś czas temu i będąc odzielone od pozostałej części ówczesnego lądu wykształciły sobie w procesie ewolucji przez miliony lat własne gatunki, które żyły sobie w miarę spokojnie do czasu, aż w ich sąsiedztwie nie pojawił się osobnik rasy kaukaskiej. Niektóre ptaki nie mając naturalnych wrogów zaprzepaściły zdolność latania – znany jest przypadek kiedy to na jednej z wysepek zbudowano latarnię, latarnik przywlókł ze sobą kota, który wyżarł całą populację lokalnych ptaszków nielotów wykreślając cały gatunek z powierzchni ziemi. Tygrys Tasmański, o którym porusza niniejszy wpis, nie miał nic wspólnego z kotami poza nadaną mu nazwą. W rzeczywistości był torbaczem, aczkolwiek był również drapieżnikiem, i to go zgubiło. Miał trochę z Psa Dingo – znane są raporty z lat 1860 – 1890 kiedy to Thylacine łaził za człowiekami, co ich baaaardzo stresowało. Prawdziwym powodem wybicia całej razy jednakowoż była “hajda na sopliców” chłopków roztropków hodujących owce. Kilku stwierdziło, że Tygrysy mordują im owce, więc trzeba je wytłuc. Się skrzyknęli, a że Tasmania do największych wysp nie należy, długo im nie zajęło wytrzebienie całej rasy… Zwierzaki najwyżej mogłyby podkraść kurę a nie owcę, jak lis na ten przykład, ale “myśliwi” upatrzyli sobie właśnie Wilka Tasmańskiego (inna nazwa) za ofiarę, więc polowaniom nie było końca. Zdjęcie powyżej ukazuje ostatniego żyjącego osobnika, który dokonał zywota w 1936 roku w Zoo w Hobart na Tasmanii.

Wystawę ukazującą zdjęcia, filmy i makietę szkieletu mozna zobaczyć w Wilderness Gallery w  Cradle Mountain na Tasmanii.

Pozdrawiam
Karol Nowak

Foty tutaj

Annihilation of innocent nation… Jak wyginęły Tygrysy Tasmańskie

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *