fbpx

Moja Odyseja – odnowienie rejestracji samochodu w Australii

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

No i przyszedł czas zapłaty!!!
Zapłaty za labelkę jakże śliczną żółtą tym razem.
Taniocha straszna – jedyne $337.55 australijskich za sztuk raz ważne przez pół roku! Co więcej należy dumnie ją nakleić w miejscu widocznym na szybie samochoodu swojego! Bo jak nie – to $80 trzeba będzie zapłacić jak przyłapią 😉 Co to za labelka? Ano już spieszę z odpowiedzią – jest to dowód na to iż rejestracja samochodu jest nadal aktualna. Nie ma Ci panie w Australii czegoś takiego jak dowód rejestracyjny noszony w portfelu. Naklejka niniejsza jest jedynym dowodem na to, iż pojazd może pełnoprawnie poruszać się po drogach australijskich (kierowca oczywista musi mieć również odpowiednie uprawnienia aby siedzieć za kierownicą jadącego wozidła). A co jak ktoś ukradnie samochód zapytacie!?!  A no nico odpowiem – nie ma tutaj żadnej Rosji ani innych Niemiec, gdzie by można było auto “upłynnić” więc i po co? Kradzionego nikt nie kupi – chyba, że na części, ale i w to wątpię. Jedynie gówniażeria czasami pojeździ aż paliwa zabraknie…
Na cenę naklejeczki składa się ubezpieczenie CTP (Compulsory Third Party) $164.50, Registration Fee (opłata rejestracyjna) $140, Traffic Improvement Fee (Srutututu kłębek drutu…) $24.40 i ekstra opłata za ejestrację na pół roku zamiast na rok w wysokości $8.65. Zamiast chwalić, że człowiek im robotę napędza odnawiając co pół roku a nie co rok, to dopłacać każą – ot łobuzy…
Ubezpieczenie CTP to takie krajowe NNW (Następstw Nieszczęśliwych Wypadków) i dzięki niemu mamy szansę, że w przypadku wypadku spowodowanego przez nas poszkodowany, który doznał szoku i pójdzie sobie do lekarza nie będzie nas ciągał po sądach za opłaty lekarskie, bo ubezpieczenie niniejsze właśnie to pokrywa (do ustalonej na umowie wysokości niestety). Ubezpieczenie to nie pokrywa blacharza, za którego trzeba niestety będzie szarpnąć z własnej kieszeni jeśli nie mamy odpowiedniego innego ubezpieczenia – tak więc – zawsze mówić proszę “to nie moja wina!!!” a nuż uwierzą 😉
Jak już wspomniałem naklejeczkę należy umieścić w miejscu widocznym gdzieś na szybie po stronie wewnętrznej. Niby nic bardziej prostego – najpierw jednakowoż trzeba się zmierzyć ze starą naklejką – należy ją zeskrobać, aby zrobić miejsce dla nowej. Pomysł przyklejenia nowej obok starej niestety odpada, bo nieodklejenie starej może kosztować kolejne $80 – mają tutaj cennik na wszystko 😉 Jak na razie najgorszy dla mnie był chyba rocznik 2009 – użyli jakiegoś paskudnego kleju, który za cholerę nie chciał puścić – skrobanko było przeokrutne, może w tym roku będzie łatwiej – się przekonam jutro.
Jeszcze jedno – w Queensland nie ma obowiązku wykonywania okresowych przeglądów rejestracyjnych – zasada jest prosta dopóki w terminie płacisz za naklejki nie musisz robić przeglądów – zadziwiające jest, że mimo to prawdziwych wraków niewiele się spotyka na ulicy…
Szczegóły certyfikatu rejestracji do poczytania poniżej:
Najpierw przysyłają “Reneval Notice” z informacją na temat zapłaty, a jak już się zapłaci – właściwą naklejeczkę. Jak nie zdążą przysłac nowej warto wozić ze sobą dowód wpłaty.

Pozdrawiam
Karol Nowak

PS: Czemu Odyseja? Bo Hondzia Odyssey to jest 😉 Kiedyś jeździłem Legendem, ale się przesiadłem… Żona woli Civica, a niech sobie Civicem jeździ jak lubi. Następny będzie pewnie Landcruiser, a potem to chyba na ciężarówki się przesiądę…

Moja Odyseja – odnowienie rejestracji samochodu w Australii

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Tagged on:         

5 thoughts on “Moja Odyseja – odnowienie rejestracji samochodu w Australii

  • 2 sierpnia 2011 at 15:54
    Permalink

    Sam klej – nie wiem jak z naklejką – elegancko usuwa się rozpuszczalnikiem nitro.

    Reply
  • 2 sierpnia 2011 at 06:24
    Permalink

    witaj,

    Płacisz tylko to ubezpiecznie czy masz jakieś extra ? Jaki jest koszt takiego ubezpiecznia (OC, AC itd). Jak się spisuje ODYSSEY ? Właśnie wybieram jakies autko i coś ciężko mi to idzie 🙂

    Reply
    • 3 sierpnia 2011 at 21:42
      Permalink

      Honda to Honda…
      moja Odyseja 230.000 na liczniku a śmiga jak złoto – jeszcze drugie tyle pewnie wymęczę 😉
      Jak szukasz czegoś starego – zdecydowanie polecam cokolwiek honda w nazwie ma.
      w temacie cen spodziewanych za roczniki rózne w australii zajrzyj na http:\\redbook.com.au
      w temacie ubezpieczeń – temat na osobnego posta 😉
      pozdrawiam
      Karol

      Reply
  • 2 sierpnia 2011 at 03:59
    Permalink

    Spróbuj spryskać naklejkę WD40 – ładnie rozpuszcza, nawet stare i zaschnięte naklejki nie mają szans 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *