fbpx

Po suficie gania gekon…

Share the joy

Na wspominki mi się zebrało niejako…
Kilka lat temu jak wylądowalismy w Oz z dwoma walizkami pod pachą, dane nam było szukać lokum. Ścieżki niezbadane poprowadziły nas również do domów na palach, Queenslanderami zwanymi. Jeden z tych, które odwiedziliśmy w stanie utrzymania idealnym był, co na Queenslandery, jak po latach się okazało, perełką niejednokrotnie okazać się może!!! ? Na ścianę patrzę – a tam jakaś taka śliczna maleńka figurka jaszczurki szarej wisi na ścianie. Patrzę zauroczony… (3ci dzień w Oz był to – jeszcze dobrze dżetlag nie minął) a ona się rusza… zdębiałem… „To żyje” powiadam… gościu patrzy z politowaniem – „tak, to gekon” powiada…
No i właśnie biega mi taki po suficie (zdjęcie powyżej) – „jedz robaczki” mu mówię…
Się już więcej nie dziwię…

Pozdrawiam
Karol Nowak

Po suficie gania gekon…

Share the joy
Tagged on:     

10 thoughts on “Po suficie gania gekon…

  • 6 stycznia 2012 at 08:44
    Permalink

    A przepraszam, gdzie one robią kupkę? bo jak pomyślę że z sufitu miałoby coś mi kapnąć… hmm

    Reply
    • 6 stycznia 2012 at 10:07
      Permalink

      Zimą zwykle robią za lodówką, bo tam cieplej 😉
      Skapnąć coś tam zawsze może …

      Reply
  • 16 grudnia 2011 at 20:06
    Permalink

    W Grecji też takie sobie hasają, bardzo pożyteczne stworzonka. Miałem dwa takie w mieszkaniu i wykosiły wszystkie karaluchy. Niestety błąd popełniły i w dzień po ścianie przebiegły gdzie zostały namierzone przez moją suczkę rasy pointer, łowcza jest i uparta jak cholera więc po paru dniach doprowadziła do eksmisji w/w.

    Reply
  • 5 grudnia 2011 at 09:22
    Permalink

    No pewnie, że skacze – w końcu jakoś musi dopaść robala. Zwykle gekony łapią muchy na scianie, ale te hardcorowe Macajewskie to chyba w locie. Rzuci się taki jak Tarzan jakiś na robala z okrzykiem na uśmiechniętej gębie, dopadnie, wymemla jak gorącego kartofla i spadnie… na głowę komuś na ten przykład, bo zapomniał odległość wymierzyć 😉
    Swoją drogą może ty oposa widziałeś 😉
    Na tego Karalucha na łóżku to uważaj, pewnie chciał cię pożreć na śniadanie!
    Karol

    Reply
  • 4 grudnia 2011 at 23:16
    Permalink

    Helo ziom?O jakich gekongach mowa??Bo tu u mnie w Mackay widziałem u mnie na patio jak siedzi w rogu przy suficie takie małe coś co wy nazywacie gekon ale ja nie wiem czy to jest gekon bo skacze??A po czym poznaż że to gekon a nie karaluch??ogólnie to nie cmokał aczkolwiek wczoraj na łóżku obudził mnie chodzący i mlaskajacy karaluch co chyba też był głodny??nie wiem czym go karmic??help pozdro z Mackay Raf

    Reply
  • 4 grudnia 2011 at 11:19
    Permalink

    Podobno one sa mile dla innych i jak znajda jedzonko to cmokaja, zeby inne gekonki tez mogly pojesc.
    Nowaku, a nie bylo u Was glosno o kocicy, co z Darwin do Poludniowej Australii na lapkach ponad rok wedrowala?

    Reply
  • 3 grudnia 2011 at 04:40
    Permalink

    I u mnie sa te gekonki, czasem wejda na lanai (ganeczek florydzki) . Osobiscie wole je jednak poza domem, niech sobie tam spokojnie siedza, wlazic im w drog nie zamierzam…
    Te „Florydzkie” to takie male jakies sa, liczylam,ze beda zielone, a one sa raczej brazowawe i zbyt zwinne, zeby pstryknac im fotke (albo ze mnie taki foto-gapa)
    Pozdrowionka

    Reply
  • 3 grudnia 2011 at 00:44
    Permalink

    Gekonki są słodziutkie 😀 a czy nie ma strachu, że mogą ugryźć przypadkiem, albo jak się je będzie chciało złapać?

    Reply
    • 3 grudnia 2011 at 01:47
      Permalink

      gekony są pożyteczne i dobrze mieć takich dzikich lokatorów gdzieś za szafka czy lodówka 🙂

      ja właśnie miałem spotkanie z ok 5cio centymetrowym latający karaluchem. obrzydliwstwo jakich mało i w dodatku bezużyteczne :/ nie to co gekony 😀

      Pozdrowienia z Perth!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *