fbpx

5:18

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

w lodówce wprawdzie automatyczny zamek nocny zadziałał, to i włam niemożny!
wszak szafka zaraz obok a tam puszka z makrelą w pomidorach niewinnie się uśmiecha i mówi „weź mnie!!!”
to też rozbrojona się przed snem została i pochłonięta łapczywie zawartość jej smaczna, a jakże!!!
Jakby pokusom było mało, micha z truskawkami na drodze do sypialni stała.
Rano tylko szypułki znalazłem – nie wiem co się z owocami stało…
Obżarł się człowiek wczoraj wieczorem jak zwierzę pewne czworonożne o odcieniu jasnoróżowym, wydające dźwięki typu „chrum, chrum” lub „oink oink” jeśli angielskojęzyczne jest, to i spał ówże snem niespokojnym, bo w żołądku rewolucyja panie okrutna… o wizycie nocnej w czytelni nie wspomnę…
5:18, sobota rano dziś – potomstwo wpada do sypiani i się wydziera:
– ja sprawdziłam u siebie za firanami! już jasno!!!
– nie ciemno jeszcze (niepewnie rzeczę, boż to zasłony szczelnie okno zakrywają, i w pokoju wszak raczej mrok panuje)
gamoli się podmiot liryczny tej części opowiesci na głowę moją poprzez Ciało małżonki, przesuwa zasłonę z pewnością Dona Kiszota napierającego na wiatrak i krzyczy:
– nieeee!!! zobacz jasno!!! (po czym schodzi z łóżka)
– ależ kochanie, wcale nie jasno, tylko szaro, to księżyc tak mocno świeci i wydaje Ci się, że jest jasno… (niepewnie mamroczę)
– i gwiazdy na niebie świecą (małżonka z pod kołdry dodaje)
– nie widzę ?!?
– no widzisz… , bo jest Ciemno…
zadowolony z siebie, że tak przebiegle rozwiązałem sprawę zakomenderowałem:
– idź spać!
– NIEEEEE!!!! jest jasno!!!
– chodź połóż się tutaj u nas w łóżku…
gramoli się i komenderuje :
– ja chcę banana!!!
– to idź do kuchni sobie weź (małżonka doradza)
– nieeee, jest ciemno! chodź mi zapalić światło!!!
– przecież mówiłaś, że jest jasno?…
Nastąpiła chwila milczenia, po której potomek poszła do kuchni po rzeczonego banana, wraca, gramoli się do wyra i mówi do małżonki
– mamo obierz mi banana
po chwili z obranym owocem w rączce krzyczy:
– BAJE!!!
Przerażenie i trwoga ogarnęły nas… No jakże to od rana samego baje – nielzja, niemożna, nunu!!! Ale kij, czego to człowiek nie zrobi, żeby jeszcze na chwilę oko zmrużyć…
Biorę pilota i zrezygnowany odpalam telewizor sypialniany, po czym wybieram ABC4 (kanał z bajkami)…. no i ryknęliśmy śmiechem z małżonką bo tam plansza pokazuje „zapraszamy od 6-tej rano”.
Jak dobrze, że istnieją małe czarne pudełka z dyskiem twardym, na który można wrzucić „trochę” filmów – zostało się podłączone po czem konflikt został zażegnany a córa została uświadomiona przez Domisiów, ze jak się połamie stołek to trzeba się przyznać (kurcze ja też nie wiedziałem…)  😉

Pozdrawiam
Karol Nowak

5:18

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

One thought on “5:18

  • 4 października 2011 at 04:54
    Permalink

    Panie Karolu… życie

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *